OPM
2806.2018

Ile jest parku w ,,parku”? Słowna twórczość deweloperów

  • Alicja K. Zawadzka, Barbara Korwel-Lejkowska, Jarosław T. Czochański
  • Artykuł
W naszym otoczeniu przybywa parków. Jednak, pomimo obecności słowa park w nazwie, często daleko im do zadrzewionych miejskich obszarów zieleni i rekreacji. „Oliwa Park”, „Platinum Park”, „Cube Office Park”, „Euro Office Park”, „Kartuska Office Park”, „Arkońska Business Park”, „Matarnia Park Handlowy”, „Rental Park” – to tylko pojedyncze przykłady osiedli mieszkaniowych oraz obiektów – handlowych czy biurowych, które wykorzystują pozytywne skojarzenia ze słowem park.

Tytułowe pojęcie „parków” jest znane każdemu. Ale czy na pewno? Jesteśmy nimi otoczeni, przestaliśmy nawet zauważać, że jest ich coraz więcej i że zmieniło się radykalnie wykorzystanie tego słowa. Właśnie „wykorzystanie” – a nie „znaczenie”, bo w obecnym masowym jego zastosowaniu nie wiadomo dokładnie co ma oznaczać. Doświadczamy dwoistości, która już przestała dziwić, w której pierwotne znaczenie słowa zostało zmarginalizowane i zastąpione nową treścią. Tradycyjne parki i zieleńce odgrywają w przestrzeni publicznej jedną z najważniejszych ról w kształtowaniu ekologicznych warunków życia i wypoczynku mieszkańców metropolii. Jednocześnie żyjemy w przestrzeni wypełnionej miejscami, których nazewnictwo jest albo cyniczną grą inwestorów, zmierzającą do wywołania pozytywnych skojarzeń potencjalnych nabywców nieruchomości, albo świadczy o problemie z określeniem tożsamości miejsca. W przestrzeni miast ubywa dawnych parków – tych z zielenią, rekreacyjnych – publicznych, a przybywa nowych – budowlanych, mieszkaniowych lub biurowych – prywatnych, niedostępnych dla szerszego ogółu mieszkańców miast. O nich waśnie jest ten artykuł – o quasi-parkach.

Co jest parkiem?

Inwestorzy budowlani powszechnie i chętnie nawiązują do modnych trendów środowiskowych, krajobrazowych czy ekologicznych. Deweloperzy mieszkaniowi prześcigają się w tworzeniu nazw wywołujących pozytywne i miłe skojarzenia. Powstają więc „zielone”, „kwiatowe” i „leśne” osiedla, a także „wzgórza”, „ogrody”, ,,panoramy”, „zakątki” czy „laguny” (również w wersji anglojęzycznej – jak np. warszawski „Hill Park Apartments”, gdański „Nord Hill Park” czy gdyński „Fort Forest”). Są jeszcze nazwy gatunkowe – jak warszawski „Wiśniowy Sad” czy „Brzozowa Aleja”, ale ponad wszystkim królują „parki”. To one właśnie wiodą prym wśród nazw osiedli mieszkaniowych i zespołów biurowych.

Zatraciło się pierwotne znaczenie parku, a zaczyna dominować znaczenie budowlane – kompleksu obiektów budowlanych o różnych funkcjach i przeznaczeniu. Najwcześniej pojawiły się w Polsce parki naukowo-technologiczne, wraz z nimi aqua parki, skate parki, adventure parki oraz inne parki rozrywki. Zdążyliśmy się już do nich przyzwyczaić i je zaakceptować. Jednak prawdziwy wysyp parków objął dopiero obiekty mieszkaniowe i biurowo-administracyjne. W samym tylko Gdańsku jest blisko 30 takich parków – czyli osiedli mieszkaniowych (jedno i wielorodzinnych), apartamentowych, zespołów biurowych oraz usługowo-handlowych (a więc znacznie więcej niż tych prawdziwych parków – spacerowo-wypoczynkowych). Są więc „parki” mieszkaniowe takie jak m.in.: „Alfa Park”, „Astra Park”, „Bajkowy Park”, „Brzozowy Park”, „Central Park”, „Chmielna Park”, „City Park”, „Front Park Motława”, „Futura Park”, „Jasień Park”, „Jaśminowy Park”, „Jodłowy Park”, „Młoda Morena Park”, „Morena Park”, „Myśliwska Park”, „Neptun Park Gdańsk”, „Nord Hill Park”, „Oliwa Park”, „Platinum Park”, „Płocka Park”, „Świętokrzyska Park”
i „Zenga Park”. Jest też kilka „parków” biurowych m.in.: „Cube Office Park” (dawniej „BPH Office Park”), „Euro Office Park”, „Kartuska Office Park”, „Arkońska Business Park”, a także usługowo-handlowych m.in.: „Matarnia Park Handlowy”, „Rental Park” czy „Morski Park Handlowy”. W Gdyni także „parków” mieszkaniowych nie brakuje – są m.in. „Bernadowo Park”, „Bosmańska Park”, „Cadena Park”, „Park Morena Gdynia”, „Prokom Park”, „Shiraz Park”, „Merano Park” „Willa Park” i „Yacht Park” oraz biurowych jak np. „Łużycka Office Park” czy „Tensor Office Park”. Poza Trójmiastem jest już znacznie skromniej pod względem liczbowym, ale bardzo ciekawie pod względem semantycznym. Między innymi w Chwaszczynie powstał nieco kuriozalny „Park Rewerendy” (nazwa osiedla pochodzi wprawdzie od nazwy ulicy – ale „rewerenda” to dawne określenie habitu, sutanny – czy na pewno twórcom osiedla chodziło o takie skojarzenia?); w Leźnie powstaje „Bungalow Park”, w Kolbudach „Arkadia Park”, w Starogardzie Gdańskim „Green Park” i „Sierra Golf Park”, w Wejherowie „Sikorski Park”, w Tczewie „Nowe Rokitki Park”, w Pucku „Wiktoria Park” i „Patio Park”, w Małkowie k. Żukowa „Park” (tak po prostu), w Kosakowie „Twin Park”, w Tuchomiu „Golf Park”, w Rekowie Górnym „Park w Rekowie”. Jest też „Rumia Park” i „Reda Park” – itp. itd. – gdzie okiem nie sięgnąć wszędzie „parki”. Trochę cierpi na tej twórczości język polski.

Ile jest parku w ,,parku”?

Po tym przeglądzie bogactwa „parków”, przypomnijmy że zgodnie z definicją, którą posługuje się m.in. GUS, za parki uznaje się tereny zieleni z roślinnością wysoką i niską o powierzchni co najmniej 2 ha, urządzone i konserwowane z przeznaczeniem na cele wypoczynkowe ludności, wyposażone w drogi, aleje spacerowe, ławki, place zabaw itp. Chyba można zaryzykować twierdzenie, że im mniej właśnie takich parków, tym popularniejsze staje się słowo „park” odnoszone do obiektów budowlanych. Co leży u podstaw budowy tak ogromnej liczby „parków”? – czy to wybujała wyobraźnia – a może właśnie jej brak?; brak umiejętności nadania miejscu jego tożsamości, wykreowania jego specyfiki, wyróżniającej wśród innych osiedli i biurowców? A może brak zieleni – zwłaszcza tej dostępnej publicznie – deweloperzy starają się ukryć w nazwie, co jest kuriozalną próbą rekompensaty deficytu i cyniczną grą słów, mającą na celu wywołanie miłych skojarzeń i obietnic zaspokojenia potrzeby kontaktu z naturą. Czy nazwanie ośmiu gdańskich siedemnastokondygnacyjnych wieżowców „Central Pakiem” nie jest zwykłą obrazą dla inteligencji mieszkańców miasta?

cytaty-min
Celem inwestora jest zysk, a parki i tereny zieleni generują koszty – nie tylko przy ich tworzeniu, ale zwłaszcza przy wieloletnim utrzymaniu. Z tego powodu często dochodzi raczej nie do sprzedaży wymarzonego mieszkania (domu), ale do sprzedaży marzeń o nim. 
Celem inwestora nie jest zapewnienie komfortowych warunków zamieszkania dla przyszłych mieszkańców, ale sprzedaż mieszkań z jak największym zyskiem (cytując inwestora prowadzącego budowę we Władysławowie – trzeba działać tak, aby „skasić” teren). Celem inwestora jest zysk, a parki i tereny zieleni generują koszty – nie tylko przy ich tworzeniu, ale zwłaszcza przy wieloletnim utrzymaniu. Z tego powodu często dochodzi raczej nie do sprzedaży wymarzonego mieszkania (domu), ale do sprzedaży marzeń o nim. Poza standardem obiektu, istnieją trzy główne czynniki kształtujące cenę mieszkania: pierwszy to lokalizacja, drugi to… lokalizacja, trzeci: lokalizacja. Dlatego w ofertach sprzedażowych podawana jest odległość do centrum miasta określana nie w kilometrach, ale w czasie dostępu (inną kwestią jest, że przy niektórych lokalizacjach, aby osiągnąć ten czas należałoby jechać w godzinach nocnych, prywatnym autem i po linii prostej). Podawana jest także odległość od np. przystanków autobusowych, tramwajowych, PKM czy nawet od lotniska. I dlatego również – właśnie ze względu na czynnik interesującej lokalizacji – w nazwach osiedli pojawia się słowo „park”. Ciekawa jest też relacja przestrzenna obu rodzajów parków. W Gdańsku, gdzie „parków budowlanych” jest najwięcej, ich szczególne zgrupowanie występuje w części środkowo-południowej miasta, gdzie tradycyjnych parków rekreacyjnych i terenów zieleni urządzonej jest właśnie najmniej.

Kreatywność inwestorów w nazywaniu osiedli jest imponująca. Spróbujmy dokonać niemożliwego i podążając tokiem myślowym specjalistów od reklamy znaleźć uzasadnienie dla tych nazw i dla obecności w nich słowa „park”. Można by pokusić się o policzenie powierzchni biologicznie czynnej w granicach własności inwestora. I nie trzeba by było w tym celu sięgać do dokumentacji projektowej – na wielu stronach reklamujących inwestycje znajdują się poglądowe rzuty osiedli, wiec można by szacunkowo określić jaki procent zajmują zaprojektowane (jeśli w ogóle takie są) tereny służące rekreacji mieszkańców tych osiedli. Można by, ale po co? Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że jest to procent minimalny, będący pochodną minimalnych wartości ustalonych w planach miejscowych (jeżeli oczywiście decyzja o pozwoleniu na budowę wydawana jest w oparciu o wypis z planu miejscowego a nie na podstawie decyzji o warunkach zabudowy).

Przyjrzyjmy się więc bliżej wybranym 22 gdańskim „parkom” mieszkaniowym (ryc. 1), w mieście, gdzie występuje ich największa obfitość, próbując zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi? „Neptun Park Gdańsk” to luksusowe apartamenty w czterokondygnacyjnych budynkach o niewątpliwie jednej z najlepszych lokalizacji w Gdańsku, tuż nad zatoką, w bezpośrednim sąsiedztwie największego gdańskiego parku im. Ronalda Reagana. Na stronie inwestycji (qualia.pl – dostęp do tej jak i kolejnych stron internetowych: 09.09.2017) czytamy, że „wracając do domu, zanurzysz się w zupełnie innym świecie: cisza, doskonale utrzymana, parkowa zieleń, oczka wodne, a nade wszystko – o kilka kroków od domu morze po horyzont. (…) zadbano o starodrzew.
cytaty-min
Informacji o tym, że aby powstał ten „park” wycięto spory płat rodzimego nadmorskiego lasu oraz zlikwidowano kilka publicznych dojść na plażę, nie znajdziemy (…).

Przepiękne drzewa idealnie komponują się z budynkami, które nawiązują do romantycznych willi z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Uzupełnieniem tego krajobrazu są młode drzewa i trawy znajdujące się na terenie osiedla”. Informacji o tym, że aby powstał ten „park” wycięto spory płat rodzimego nadmorskiego lasu oraz zlikwidowano kilka publicznych dojść na plażę, nie znajdziemy, bo to oczywiste. Równie oczywiste jak fakt, że luksus ma swoją cenę. W tym przypadku zapłaciły ją… drzewa. „Oliwa Park” tworzy osiem pięciokondygnacyjnych budynków wielorodzinnych, zlokalizowanych w Oliwie. Atutem tego miejsca jest „bliskość pasa nadmorskiego – osiedle od jednej z najlepiej zagospodarowanych plaż w Trójmieście, położonej w Jelitkowie, dzieli zaledwie 1,5 km. Sąsiedztwo rozległych kompleksów parkowych oraz Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, a także mieszczące się niedaleko tereny rekreacyjne i obiekty sportowe czynią osiedle naprawdę wyjątkowym” (eurostyl.com.pl). Jednak na samym osiedlu, zieleni jak na lekarstwo – niewielkie trawniki i obetonowane drzewa. I tylko zielony kolor rzutów budynków na poglądowym planie osiedla próbuje bezskutecznie zmniejszyć deficyt naturalnej zieleni parkowej.

Osiedle „City Park” utworzone przez sześć jedenastokondygnacyjnych budynków mieszkalnych „łączy w sobie wszystko, co niezbędne do wygodnego i komfortowego życia: wysoki standard, doskonałą komunikację oraz świetną lokalizację. Położone jest w centrum miasta, w dzielnicy Gdańsk Zaspa, nieopodal rozległego parku, jedynie 2,5 km od morza” (trojmiasto.pl). Czyli znowu uzasadnieniem nazwy osiedla jest wykorzystanie sąsiedztwa parku – tym razem im. Jana Pawła II, drugiego pod względem powierzchni w Gdańsku – z którym „City Park” poza graniczną lokalizacją nie ma nic wspólnego. Na podobnej zasadzie – korzystając z renty położenia – zostały nazwane dwa „parki” w Śródmieściu. Osiedle „Chmielna Park” to trzy 4 – 6 kondygnacyjne budynki mieszkalne oraz dziewięciokondygnacyjna wieża z apartamentami i lokalami biurowymi. Na kilku stronach (np. irsapartments.pl czy welcomeapartment.pl) można przeczytać ten sam tekst, mówiący o tym, że ogromną zaletą lokalizacji „Chmielna Park” jest „malowniczy widok z okien budynku. Poranna kawa na tarasie z widokiem na wieże gdańskich kościołów i wijącą się w dole Motławę? To wymarzony początek dnia”. „Front Park Motława” tworzy zespół 18 czterokondygnacyjnych budynków – zgrupowanych po dwa lub trzy – usytuowanych nad brzegiem Motławy. Na stronie inwestycji można przeczytać, że osiedle „łączy dwa odległe brzegi – miejskość i naturalność. Korzysta z bogatej infrastruktury Śródmieścia, a jednocześnie jest spokojnym miejscem odpoczynku. (…) Przy samej inwestycji, z dala od miejskiego gwaru znajduje się brzeg Opływu Motławy. Ścieżki spacerowe, zabudowany brzeg z pomostem, tereny dawnych fortyfikacji – przyjemne miejsce do błogiego odpoczynku na łonie natury” (front-park.pl). Czy to nie brzmi trochę jak zachęta do przebywanie wszędzie, byle z dala od samego terenu tego „parku”?


metropolitan_instytut metropolitalnyTekst powstał na podstawie fragmentów artykułu Alicji K. Zawadzkiej, Barbary Korwel-Lejkowskiej oraz Jarosława T. Czochańskiego –  Zagubieni wśród „parków” .
Całość dostępna  w czasopiśmie Metropolitan. Przegląd Naukowy (2 (8)/2017).