OPM
2108.2017

Nowy plac Nowy. Prototypowanie po krakowsku

  • Piotr Salata-Kochanowski
  • Wywiad

Ograniczony ruch samochodowy, więcej miejsca dla pieszych i rowerzystów, nowe ławki i drzewa. Przez trzy tygodnie mieszkańcy oraz użytkownicy pl. Nowego w Krakowie testowali możliwe warianty zagospodarowania tamtejszej przestrzeni. O doświadczeniach z projektu ,,Nowy plac Nowy” opowiada Marek Grochowicz z Fundacji Napraw Sobie Miasto.


Jak wyglądała przestrzeń przed Waszą interwencją?

Plac Nowy przed projektem był miejscem licznych konfliktów przestrzennych. Jest to zarówno drugie centrum Krakowa, gdzie od lat napływa coraz więcej turystów, jak i centrum lokalne Kazimierza, gdzie wielu mieszkańców się spotyka na porannej kawie. Nie można także zapomnieć, że Kazimierz przez to, że jest dostępny dla wszystkich samochodów, jest także bardzo atrakcyjny dla wielu mieszkańców Krakowa jak i miejscowości przy krakowskich, którzy przyjeżdżają tam na kawę lub obiad autem.

A jaka jest przyszłość placu?

Plac Nowy od lat czeka na remont. Niestety brakuje determinacji, aby do niego doprowadzić. Związane jest to m.in z dyskusją która dotyczy docelowej funkcji tego miejsca – czy Plac Nowy powinien stać się drugim Rynkiem Krakowskim, czy powinny tam dominować usługi skierowane na turystów, czy bardziej miasto powinno skupić się na tych mieszkańcach, którzy tam jeszcze zostali i postarać się zablokować rozlewającą się dominacje usług turystycznych?

Na pewno wielkim problemem tego miejsca jest chaotyczna przestrzeń.

Z jednej strony tysiące turystów z całego świata przechodzi dziennie przez ten plac w zorganizowanych wycieczkach. Z drugiej strony bardzo dużo rodzin z dziećmi, często też z Krakowa, spaceruje po Kazimierzu, a z trzeciej, na Kazimierz mają wjazd wszelkie pojazdy, które paraliżują tą dzielnice zwłaszcza w godzinach popołudniowych i wieczornych w weekendy. Plac Nowy wieczorem jest miejscem, gdzie na chodnikach stoją ogródki kawiarniane, ulica jest zablokowana przez samochody, a piesi często w masowych ilościach próbują spacerować.

Co zmieniliście w ramach projektu?

Chodziło nam przede wszystkim o zaznaczenie obszaru testowanego. Korzystając z doświadczenia licznych tego typu projektów na zachodzie, użyliśmy farby która wskazała nasz obszar badań. Drugim celem była lekka prowokacja mieszkańców i użytkowników tego miejsca, aby zatrzymali się na kilka chwil i podzielili się z nami swoimi obserwacjami, obawami i pomysłami na temat tego miejsca.

Najważniejsze było dla nas stworzenie nowej przestrzeni publicznej, gdzie auta będą miały bardzo ograniczony wjazd, aby spróbować stworzyć pierwsze miejsce na Kazimierzu dostępne przede wszystkim dla pieszych.

W trakcie projektu chcieliśmy także zobaczyć, co mieszkańcy i inni użytkownicy tego miejsca myślą np. o większej ilości zieleni na Kazimierzu (pytanie kluczowe było: w jakiej formie ona powinna być) oraz postawienia siedzisk i sprawdzenia czy są one potrzebne.  Innym ważnym pytaniem, na które poszukiwaliśmy odpowiedzi było: jak dzięki testowanym zmianom może się zmienić podejście ludzi do tej przestrzeni ale także jakie zagrożenia może za sobą ciągnąć.

Ograniczanie wjazdu, likwidacja miejsc parkingowych często spotyka się z protestem mieszkańców i przedsiębiorców. Jak w tym przypadku zareagowali na zmiany?

Tego typu projekty bardzo często spotykają się z dużo ilością zarzutów, że zabiera się miejsca przede wszystkim mieszkańcom spod drzwi. W tym przypadku nie było inaczej. Kluczowy był jednak kontakt z użytkownikami. Przez to, że od początku tłumaczyliśmy jaki jest cel projektu, że na razie jest to tylko tymczasowa zmiana to wiele osób przyjmowało to spokojnie. Najważniejszy temat poruszony przy okazji rozmów z mieszkańcami o komunikacji dotyczył jak dużego zakresu mogą dotyczyć zmiany.

W przypadku wariantu zamknięcia pewnej części całkowicie dla wszelkich aut, a pozostawienia reszty bez zmian, pojawiało się wiele obaw, że będzie dużo ciężej dla mieszkańców. Dlatego świadomość, że w przyszłości tego typu zmiany będą połączone w szerszej skali z brakiem możliwości wjazdu dla aut z zewnątrz do danego obszaru pocieszał mieszkańców. Bo mimo ,,zabrania” im dwóch ulic, mieliby w pobliżu strefę do parkowania wyłącznie dla stałych użytkowników. Dzięki temu przyjezdne auta nie miałby wjazdu, a byłoby więcej przestrzeni dla  ,,tutejszych”.

Jak komunikowaliście się z mieszkańcami i użytkownikami?

Kontakt z mieszkańcami i użytkownikami był dla nas najważniejszą częścią tego projektu. Wierzymy, że najlepszym sposobem na rozmowę z ludźmi na temat zmian w przestrzeni jest spotkanie się z nimi w tym miejscu i rozmowa o tym co widzą. Dzięki temu możemy dotrzeć do dużo ciekawszych wniosków i poznać opinie dużo większej grupy osób niż na konsultacjach (gdzie przyjdzie tylko garstka zainteresowanych osób).

Wnioski mamy bardzo pozytywne. Po kilku tygodniach pracy z mieszkańcami Kazimierza widzę jak bardzo dużej części z nich zależy na zmianach i że chcą być jej częścią. Nie jest to postawa bierna polegająca wyłącznie na krytyce. Przychodzili do nas ludzie żeby porozmawiać, wskazać nam swoje obawy, rozwiązania, przychodzili na konsultacje oraz warsztaty.

Wiele osób mając bezpośredni kontakt z nami uwierzyło, że ma większą szansę wpływu na sytuację na Kazimierzu niż w innych projektach które robi miasto.

Co było dla was największym problemem podczas prototypowania?

Podstawowym problem tego projektu był problem niskiego budżetu. Przez co samo stworzenie strefy było dosyć proste i polegało na pożyczeniu od miasta sof czy roślin.

Jednakże o to chodzi w propotypowaniu urbanistycznym, żeby za nieduże pieniądze pokazać zmianę mieszkańcom i mieć możliwość ‘na żywo’ rozmowy.

Jak wyglądało zatem finansowanie projektu?

Urząd Miasta Krakowa zlecił fundacji Napraw Sobie Miasto projekt do zrealizowania. W przetargu była ustalona kwota na realizację tego projektu. Na pewno gdyby była wyższa to aranżacja przestrzeni byłaby lepsza, ale z drugiej strony w tym projekcie chodziło przede wszystkim na badaniach społecznych, zebraniu opinii użytkowników co nam się udało.

Pewne kontrowersje wzbudziła estetyka tymczasowej przestrzeni.

Faktycznie, problemem dla wielu okazał się także zielony kolor farby, który dla wielu był symbolem trawy. Tu niestety nic nam nie pozostało więcej, jak tylko tłumaczyć, że w tego typu projekcie chodzi przede wszystkim o zaznaczenie terenu i pewna prowokacja ludzi, co zdecydowanie nam się udało. Wiele osób po kilku dniach zrozumiała, że to tylko narzędzie a nie sugestia, że w tym miejscu powinna być trawa.

Projekt się jeszcze nie zakończył. Co dalej z Placem Nowym?

Ruch samochodowy na Placu Nowym już powrócił. Sierpień jest czasem, aby zebrać informacje od użytkowników, jak test wpłynął na ich życie i postrzeganie tego miejsca.  Pod koniec przekażemy raport do krakowskiego magistratu i instytucji wspierających nasz test (m.in. ZIKIT). Będą się tam znajdowały m.in  wskazówki dla miasta jak planować przyszłość tego miejsca, oraz wskazanie mniejszych problemów możliwych do rozwiązania w krótkim okresie.

Jakie są pierwsze wnioski?

Na pewno ten projekt pokazał nam jak ważna jest współpraca międzywydziałowa w urzędzie oraz między różnymi jednostkami miejskimi. Także sprawdziliśmy jeszcze raz jak ważne jest wyjście do mieszkańców i jak wiele można się od nich dowiedzieć. Po projekcie mam wrażenie, że największymi ekspertami w dziedzinie Kazimierza są przede wszystkim oni i to od nich powinno się zaczynać wszelkie zmiany.


Marek Grochowicz – pomysłodawca projektu Nowy Plac Nowy i student na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracuje w Fundacji Napraw Sobie Miasto.



kalendarz_wydarzenia_konferencje_obserwatorium_promo-min
Kalendarz wydarzeń

OPM_IRM_Niskoemisyjność_i_efektywność_energetyczna_raport_obserwatorium_atmoterm_publikacja_Agnieszka_Bartocha_Iwona_Rackiewicz_blog
Raport o stanie polskich miast. Gospodarka niskoemisyjna i efektywność energetyczna